Przejdź do treści
Ciekawostki

Rekord prędkości na lądzie – jak człowiek pokonał barierę dźwięku na kółkach

Kacper Nowak 8 min czytania
Spis treści

Najkrócej: aktualny oficjalny rekord prędkości na lądzie wynosi 1227,985 km/h. Ustanowił go Andy Green 15 października 1997 roku na pustyni Black Rock Desert w Nevadzie, prowadząc pojazd Thrust SSC. Nie była to szybsza wersja sportowego samochodu z większym spojlerem, lecz odrzutowa maszyna na kołach i pierwszy pojazd lądowy, który oficjalnie przekroczył barierę dźwięku.

Aktualny rekord prędkości na lądzie

Jeśli chodzi o sam wynik, sprawa jest jasna. Oficjalnym rekordzistą pozostaje Andy Green, brytyjski pilot RAF, a rezultat osiągnięty w 1997 roku nadal nie został pobity. To robi wrażenie, bo przez ponad ćwierć wieku w motoryzacji zmieniło się niemal wszystko: silniki, elektronika, materiały, symulacje komputerowe i sposób finansowania wielkich projektów technicznych.

Parametr Dane
Oficjalny wynik 1227,985 km/h, czyli 763,035 mph
Kierowca Andy Green
Pojazd Thrust SSC, zapisywany też jako ThrustSSC
Data 15 października 1997 roku
Miejsce Black Rock Desert, Nevada, USA
Najważniejsze znaczenie Pierwsze oficjalne przekroczenie bariery dźwięku przez pojazd na kołach

Przy tej prędkości pojazd pokonuje około 341 metrów w sekundę. Dla porównania: samochód jadący autostradą 140 km/h przejeżdża niecałe 39 metrów w sekundę. W takim zestawieniu zwykłe „szybko” zaczyna brzmieć dość spokojnie.

Jak FIA liczy oficjalny wynik

W rekordach prędkości nie wystarczy uruchomić GPS, zrobić zdjęcie licznika i opublikować wynik. Oficjalny rekord uznawany przez FIA wymaga dwóch przejazdów w przeciwnych kierunkach, wykonanych w ciągu jednej godziny. Końcowy rezultat to średnia z obu przejazdów na wyznaczonym odcinku pomiarowym, najczęściej podawana dla mili ze startu lotnego.

Dwa przejazdy są potrzebne po to, aby ograniczyć wpływ wiatru, minimalnego nachylenia terenu czy wyjątkowo sprzyjających warunków. To podobna zasada jak przy mierzeniu spalania samochodu: wynik uzyskany wyłącznie podczas długiego zjazdu z górki wygląda świetnie, ale niewiele mówi o realnej jeździe.

FIA prowadzi również różne klasy i kategorie. Inaczej ocenia się pojazdy napędzane kołami, inaczej konstrukcje odrzutowe, elektryczne, spalinowe czy specjalne pojazdy rekordowe. Dlatego przy każdej informacji o „najszybszym pojeździe świata” warto najpierw sprawdzić, o jakiej kategorii mowa.

Thrust SSC, czyli samochód szybszy niż dźwięk

Thrust SSC nie przypomina samochodu w codziennym rozumieniu tego słowa. Nie ma klimatyzacji, wygłuszenia, ekranu multimedialnego ani poczucia, że można nim podjechać po kawę na stację. To maszyna zaprojektowana do jednego zadania: pojechać po lądzie jak najszybciej i wrócić w jednym kawałku.

Nazwa SSC pochodzi od SuperSonic Car. Pojazd miał dwa silniki odrzutowe Rolls-Royce Spey, znane między innymi z samolotów wojskowych F-4 Phantom. Koła nie przenosiły napędu tak jak w zwykłym aucie. Ich zadaniem było przede wszystkim utrzymywanie kontaktu z nawierzchnią i kierunku jazdy, a za rozpędzanie odpowiadał ogromny ciąg silników.

Na papierze może brzmieć to prosto: dwa silniki, długa pustynia i pełna moc. W rzeczywistości przy prędkościach naddźwiękowych pojawiają się fale uderzeniowe, zmienia się nacisk na podłoże, a powietrze zaczyna zachowywać się bardziej jak przeszkoda niż ośrodek, przez który pojazd swobodnie jedzie. Zwykłe opony nie miałyby tu szans, dlatego w takich konstrukcjach stosuje się specjalne metalowe koła. Guma przy takich obrotach i obciążeniach po prostu by się rozpadła.

Krótka historia bicia rekordów

Historia rekordów prędkości na lądzie przypomina historię motoryzacji w przyspieszonym tempie. Najpierw były elektryczne i parowe eksperymenty, potem ogromne silniki lotnicze, plaże, solniska, pustynie, konstruktorzy z obsesją na punkcie aerodynamiki i kierowcy o wyjątkowo mocnych nerwach.

Rok Kierowca i pojazd Wynik Dlaczego był ważny
1898 Gaston de Chasseloup-Laubat – Jeantaud Duc 63,15 km/h Jeden z pierwszych oficjalnie mierzonych rekordów
1899 Camille Jenatzy – La Jamais Contente 105,88 km/h Pierwsze przekroczenie 100 km/h
1927 Henry Segrave – Sunbeam 1000 HP 327,97 km/h Początek epoki ogromnych silników i rekordów śledzonych przez media
1935 Malcolm Campbell – Blue Bird 484,62 km/h Granica 300 mph przestała być fantazją
1947 John Cobb – Railton Mobil Special 634,39 km/h Szczyt rozwoju klasycznych streamlinerów z napędem spalinowym
1965 Craig Breedlove – Spirit of America Sonic I 966,57 km/h Era odrzutowa na dobre weszła do rekordów lądowych
1970 Gary Gabelich – Blue Flame 1014,66 km/h Przekroczenie 1000 km/h
1983 Richard Noble – Thrust2 1019,47 km/h Bezpośredni poprzednik projektu Thrust SSC
1997 Andy Green – Thrust SSC 1227,985 km/h Oficjalne przełamanie bariery dźwięku

Rekordom od początku towarzyszył także element widowiska. Przyciągały sponsorów, media i ludzi, którzy chcieli zobaczyć coś skrajnie ryzykownego, a jednocześnie imponującego technicznie. Nawet dziś nagrania przejazdów Thrust SSC robią duże wrażenie, choć jakość obrazu wyraźnie przypomina lata 90.

Oficjalny rekord a inne szybkie maszyny

Najwięcej zamieszania pojawia się wtedy, gdy Thrust SSC porównuje się z hipersamochodami, pociągami magnetycznymi albo saniami rakietowymi. Wszystkie te maszyny są bardzo szybkie, ale nie rywalizują o ten sam rekord.

  • Absolutny rekord FIA – dotyczy wyniku Thrust SSC, czyli pojazdu na kołach jadącego po lądzie, z rezultatem liczonym według procedury FIA.
  • Rekordy aut produkcyjnych – odnoszą się do samochodów drogowych lub bardzo zbliżonych do drogowych, ale zasady zależą od organizatora i sposobu pomiaru.
  • Rekordy z napędem na koła – dotyczą pojazdów, w których silnik napędza koła, a nie rozpędza maszynę ciągiem odrzutowym lub rakietowym.
  • Pojazdy szynowe i maglev – poruszają się po torze albo są prowadzone przez specjalną infrastrukturę, więc nie są klasyfikowane jak samochody rekordowe.
  • Sanie rakietowe – osiągają ekstremalne prędkości, nawet ponad 10 tys. km/h, ale poruszają się po specjalnych torach testowych i nie są samochodami.

A co z Bugatti i granicą 500 km/h? Bugatti Chiron Super Sport 300+ osiągnęło 490,484 km/h w 2019 roku podczas przejazdu testowego na torze Ehra-Lessien. To znakomity wynik jak na auto drogowe, ale nie jest tym samym co oficjalny rekord prędkości na lądzie według FIA. Do tego nadal stanowi mniej niż połowę prędkości Thrust SSC.

Technologia: sama moc nie wystarczy

W zwykłym samochodzie większa moc często oznacza większe problemy z trakcją, temperaturą i hamulcami. Przy rekordach lądowych te wyzwania rosną do skali, w której nawet drobny błąd może zakończyć cały projekt.

  • Napęd – w historii rekordów stosowano silniki tłokowe, odrzutowe i rakietowe. Thrust SSC korzystał z ciągu odrzutowego, a nie klasycznego napędu na koła.
  • Aerodynamika – pojazd nie może się unieść, ale nie może też generować tak dużego docisku, że zniszczy nawierzchnię albo samą konstrukcję.
  • Stabilność – przy ponad 1000 km/h boczny podmuch wiatru nie jest drobną niedogodnością, lecz poważnym zagrożeniem.
  • Koła – klasyczne opony odpadają, ponieważ siły odśrodkowe byłyby dla gumy niszczące.
  • Hamowanie – najpierw pracują hamulce aerodynamiczne i spadochrony, a dopiero później układy bardziej podobne do samochodowych.

Właśnie dlatego rekordowe pojazdy wyglądają bardziej jak samoloty bez skrzydeł niż auta. Z perspektywy kierowcy niezwykłe jest to, że formalnie wciąż jedzie po ziemi, choć fizyka coraz bardziej przypomina lot tuż nad nawierzchnią.

Dlaczego pobicie rekordu jest tak trudne

Do pobicia rekordu nie wystarczy zbudowanie mocniejszej maszyny. Potrzebne jest miejsce długie, równe, suche i przewidywalne. Black Rock Desert, Bonneville Salt Flats czy Hakskeen Pan w RPA nie pojawiają się w tej historii przypadkowo. To ogromne naturalne powierzchnie, na których można rozpędzić pojazd, zmierzyć przejazd i bezpiecznie wyhamować.

Ogromne znaczenie ma również pogoda. Wiatr, temperatura, stan nawierzchni, wilgoć po deszczu, pył i koleiny mogą zadecydować o powodzeniu próby. Jeśli na nierównej drodze kierownica zwykłego auta potrafi lekko „żyć własnym życiem”, to przy prędkości porównywalnej z samolotem pasażerskim podczas startu taki problem staje się nieporównywalnie poważniejszy.

Dochodzi do tego codzienna strona wielkich projektów: pieniądze, logistyka, transport sprzętu, zabezpieczenie terenu, pomiary, zespół inżynierów, części zamienne i sponsorzy. Takie przedsięwzięcia potrafią utknąć nie z powodu braku pomysłu, lecz przez brak kilku milionów i stabilnego planu. Ryzyko także nie jest teoretyczne. Tragiczny wypadek Jessi Combs w 2019 roku przypomniał, że rekordy prędkości zostawiają bardzo mało miejsca na błędy.

Bloodhound LSR i możliwa przyszłość rekordu

Najgłośniejszym kandydatem do pobicia wyniku Thrust SSC pozostaje Bloodhound LSR, wcześniej znany jako Bloodhound SSC. Projekt celował w 1000 mph, czyli około 1609 km/h. Za kierownicą również miał zasiadać Andy Green, a testy przeprowadzone w 2019 roku na Hakskeen Pan zakończyły się prędkością około 1010 km/h.

Między szybkim testem a oficjalnym rekordem istnieje jednak ogromna różnica. Bloodhound potrzebował dalszego finansowania, dopracowania napędu i pełnej kampanii rekordowej. To nadal jeden z najbardziej znanych i technicznie obiecujących projektów związanych z pobiciem rekordu, ale trudno traktować go jak pewnik z konkretną datą w kalendarzu.

Pojawiają się też inne koncepcje, między innymi australijski Aussie Invader 5R. W tej klasie sama ambicja jednak nie wystarcza. Potrzebne są pieniądze, czas, ludzie, odpowiednia pogoda i sporo szczęścia, najlepiej wszystko naraz.

Jak rozsądnie czytać informacje o rekordach prędkości

Gdy pojawia się nagłówek o „najszybszym pojeździe świata”, warto sprawdzić trzy rzeczy: czy wynik uzyskano w dwóch kierunkach, kto go zatwierdził i w jakiej kategorii startował pojazd. Dzięki temu łatwiej odróżnić rekord Thrust SSC od osiągnięć Bugatti, pociągów maglev czy sani rakietowych.

Oficjalny rekord prędkości na lądzie nadal należy do Andy’ego Greena i Thrust SSC. Wynik 1227,985 km/h może brzmieć jak techniczna ciekawostka, dopóki nie uświadomimy sobie, że mowa o pojeździe jadącym po ziemi szybciej niż dźwięk. Właśnie dlatego ten rekord po tylu latach wciąż budzi tak duże uznanie.

Jak podobał Ci się ten post?

Kliknij w gwiazdki i oceń!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak ocen! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten post.

Kacper Nowak

Samochody to mój świat. Odkąd pamiętam, motoryzacja była czymś więcej niż hobby - to pasja, która napędza mnie każdego dnia. A wszystko to zaczeło się dzięki mojemu tacie, który kupił mi pierwszy model samochodu. Była to czerwona mazda mx-5 z z 1994 roku. Ten model mam do dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *