Spis treści
Stoisz na parkingu, widzisz samochód i przez chwilę nie wiesz, czy to prototyp, żart projektanta, czy zupełnie zwykłe auto do codziennych dojazdów. Najbrzydsze auto na świecie to oczywiście określenie mocno subiektywne, ale są modele, które w takich dyskusjach wracają wyjątkowo często. Jedne budzą śmiech, inne zdziwienie, a część po latach zyskała nawet wiernych fanów.
Design samochodu to sprawa gustu
Nie istnieje oficjalna komisja przyznająca tytuł najbrzydszego samochodu. Nikt nie dostaje pucharu za najdziwniejszy przód ani mandatu za nieudaną linię boczną. Dlatego taki ranking zawsze będzie subiektywny, choć można oprzeć go na elementach, które kierowcy naprawdę komentują: proporcjach, światłach, detalach, sylwetce i pierwszym wrażeniu, jakie auto robi na ulicy.
Gdy pada pytanie, które auto najczęściej uznaje się za najbrzydsze na świecie, zwykle pojawiają się te same nazwy: Fiat Multipla, Pontiac Aztek, Nissan Juke czy Tesla Cybertruck. Tylko czy nietypowy wygląd od razu oznacza zły samochód?
Jak ocenialiśmy wygląd tych aut
- Proporcje nadwozia – czy samochód wygląda spójnie, czy sprawia wrażenie połączenia kilku różnych projektów.
- Przód i światła – auta mają swoje „twarze”, a niektóre trudno potem wymazać z pamięci.
- Linia boczna – często pokazuje, czy projekt był przemyślany, czy powstał głównie z kompromisów.
- Detale – zderzaki, plastiki, klamki, przetłoczenia i inne drobiazgi potrafią mocno wpłynąć na odbiór całości.
- Reakcja rynku – jeśli internet tworzy memy, a klienci omijają salon, trudno uznać to za przypadek.
Ranking najbrzydszych aut świata – subiektywny przegląd
-
Fiat Multipla – jeden z najbardziej znanych przykładów motoryzacyjnej brzydoty. Gdy ktoś pyta o najbrzydsze auto osobowe na świecie, Multipla bardzo często pojawia się jako pierwsza. Charakterystyczny garb pod szybą, podwójne światła i szerokie nadwozie wyglądały jak bardzo odważny eksperyment. Trzeba jednak przyznać, że wnętrze było świetnie przemyślane: sześć miejsc w dwóch rzędach, dobra widoczność i dużo przestrzeni.
-
Pontiac Aztek – samochód, który miał być praktycznym crossoverem, ale wyglądał tak, jakby minivan pokłócił się z terenówką. Plastikowe nakładki, masywny tył i nietypowe proporcje sprawiły, że model szybko stał się symbolem stylistycznej wpadki. Po latach pomógł mu serialowy rozgłos, ale rynkowo Aztek długo miał bardzo trudną opinię.
-
SsangYong Rodius – ogromny, rodzinny i pojemny, ale wizualnie wyjątkowo trudny do obrony. Szczególnie tylna część wyglądała tak, jakby ktoś dołożył dodatkowe piętro do gotowego już auta. Kierowcy doceniali przestrzeń, lecz na parkingu Rodius raczej nie uchodził za wzór elegancji.
-
Tesla Cybertruck – współczesny król kontrowersji. Jedni widzą w nim futurystyczny manifest, inni stalową lodówkę na kołach. Ostre linie, płaskie panele i brak klasycznych krągłości sprawiają, że obok Cybertrucka trudno przejść obojętnie. I prawdopodobnie właśnie o taki efekt Tesli chodziło.
-
Nissan Juke – przykład samochodu, który wielu kierowców uważa za brzydki, a mimo to sprzedawał się bardzo dobrze. Wysoko osadzone światła, napompowane błotniki i sylwetka miejskiego crossovera wyglądały nietypowo, ale dawały autu wyrazisty charakter. Na ulicy trudno pomylić go z czymkolwiek innym.
-
Ford Scorpio drugiej generacji – wygodny i dobrze wyposażony, ale jego przód oraz tył skutecznie zniechęcały część klientów. Obłe światła i nietypowa tylna część nadwozia nie pasowały do wizerunku dużego, statecznego Forda. Rynek przyjął ten model chłodno, a marka dość szybko wycofała się z podobnego kierunku stylistycznego.
-
AMC Pacer – amerykańskie „akwarium na kołach”. Duże przeszklenia, szerokie nadwozie i nietypowe proporcje sprawiały, że Pacer wyglądał bardziej jak pojazd z kreskówki niż zwykły samochód. Dziś ma urok youngtimera, ale trudno nazwać go klasycznie pięknym bez lekkiego uśmiechu.
-
Nissan Cube – pudełko na kołach, ale z ambicją bycia designerskim gadżetem. Asymetryczna tylna szyba i kanciasta sylwetka miały wyróżniać auto w mieście. Udało się, choć nie każdy chciał codziennie wsiadać do samochodu przypominającego sprzęt AGD z kołami.
-
Subaru Tribeca B9 – technicznie sensowny SUV, ale stylistycznie trudny przypadek. Przód z charakterystycznym grillem budził tyle komentarzy, że Subaru szybko zdecydowało się na poprawki. To dobry przykład sytuacji, w której jeden detal potrafi zdominować odbiór całego samochodu.
-
Chrysler PT Cruiser – miał być retro, a wyszedł bardzo specyficzny. Jedni widzieli w nim stylizowanego hot roda dla spokojnych kierowców, inni samochód zawieszony gdzieś między zabawką a karawanem. Co ciekawe, PT Cruiser znalazł wiernych fanów, więc także tutaj brzydota miesza się z oryginalnością.
Czy wygląd może zepsuć sprzedaż
Może, choć nie zawsze tak się dzieje. Pontiac Aztek i Ford Scorpio pokazują, że kontrowersyjny design potrafi zaszkodzić sprzedaży oraz wizerunkowi marki. Jeśli kupujący porównuje dwa podobne modele, często najpierw zwraca uwagę na ten, który wygląda atrakcyjniej.
Potem pojawia się jednak Nissan Juke i burzy tę prostą teorię. Był dziwny, ale trafił w modę na crossovery i dał kierowcom coś innego niż kolejny bezpieczny stylistycznie hatchback. Multipla również miała swoje mocne strony: była praktyczna, rodzinna i wygodna. Wygląd może więc przeszkadzać, ale nie zawsze wygrywa z funkcjonalnością.
Brzydota czy oryginalność
Granica między brzydotą a oryginalnością bywa bardzo cienka. Multipla wyglądała osobliwie, ale miała sens w codziennym użytkowaniu. Cybertruck przypomina koncept, który wyjechał prosto z targów technologicznych, ale właśnie dzięki temu przyciąga uwagę. Juke był wyśmiewany, a później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych crossoverów. W motoryzacji czasem lepiej być kontrowersyjnym niż nijakim.
Z perspektywy codziennego użytkowania wygląda to jeszcze inaczej. Po kilku dniach za kierownicą zaczynasz bardziej doceniać widoczność, wygodne fotele, pojemny bagażnik i przestrzeń dla pasażerów. Sąsiedzi mogą się śmiać, ale to kierowca parkuje pod szkołą, robi zakupy i jedzie w dłuższą trasę.
Nasz wybór i kilka słów na koniec
Jeśli trzeba wskazać jedno najbrzydsze auto na świecie, naszym typem pozostaje Fiat Multipla w kategorii samochodów osobowych. Nie dlatego, że była złym autem. Wręcz przeciwnie – była zaskakująco praktyczna. Jej wygląd stał się jednak symbolem motoryzacyjnej odwagi, która poszła trochę za daleko.
Patrząc szerzej, Pontiac Aztek najlepiej pokazuje, jak mocno wygląd może zaszkodzić rynkowemu odbiorowi samochodu. Tesla Cybertruck przypomina z kolei, że dzisiaj kontrowersja potrafi być częścią marketingu. Dlatego gdy następnym razem zobaczysz „brzydkie” auto w ogłoszeniu, nie skreślaj go po pierwszym zdjęciu. Warto sprawdzić wnętrze, stan techniczny, dostępność części i komfort jazdy. Uroda nie naprawi zawieszenia, ale praktyczny samochód potrafi obronić się już po kilku kilometrach.